Producenci gier ich nienawidzą! Wymyślili gry, w które gra się bez opamiętania!

Mówią o nas noł lajfy, a my w tym czasie bawimy się najlepiej na świecie. Gramy w gry, które są dla nas nie tylko pasją, ale sposobem na życie. Poniżej znajdziecie kilka takich, które śnią nam się po nocach.

Każdy wytrawny gracz z pewnością doceni kunszt producentów World of Tanks – gry, która na rynku jest już od 2011 roku i ciągle utrzymuje się w ścisłej czołówce gier F2P (free to play). Niezbyt często wspominany jest fakt, że jak dotąd powstało niewiele gier, które mogą pochwalić się podobnym rezultatem. W jakimś stopniu dorównać może jej World of Warcraft – jeśli chodzi o szeroką popularność lub League of Legend jeśli chodzi o model płatności F2P. Co ciekawe, pierwotnie World of Tanks miał być bardzo podobny do WoW’a i zamiast czołgami mieliśmy sterować elfami i innymi fantastycznymi stworzeniami. Naszym zdaniem to świetny przykład na to, jak dużo w gamedevie zależy od szczęścia, przypadku i znalezienia się w dobrym miejscu i czasie.

World of Tanks to pozycja, która jako jedna z pierwszych wprowadziła tak udany model płatności F2P. Do tego momentu gry tego typu były źle przyjmowane przez graczy i często postrzegane jako P2W (pay to win). WoT pokazał, że można zrobić ciekawą i angażującą grę, bez sięgania głęboko w kieszeń gracza. Jeśli ktoś analizuje tego typu pozycję, dekonstrukcja WoT jest obowiązkowa.

Gatunek WoT, PvP (player vs player) MMO (massively multiplayer online) oraz ponad pięćset unikatowych maszyn, za sterami, którym można zasiąść, powoduje, że każde starcie jest unikatowe i nawet po wielu latach gry nie odczuwa się znudzenia. Jest to jedna z tych gier, do których wraca się regularnie.

Kolejna pozycja – Yoku’s Island Express to przykład mistrzowskiego game designu oraz level designu. Jak wyróżnić się w całej masie gier (i to dobrych!!) w

gatunku platformowych? Dodać mechanikę pinballa, zawrzeć to w opakowaniu metroidvanii i mamy grę nietuzinkową i jedyną w swoim rodzaju. Co prawda bohater – żuk gnojowy, nie może skakać, co może być kłopotliwe w tym gatunku gier. Całe szczęście jednak, że jak to żuk gnojownik, toczy przed sobą kulę. Zamiast skakać, nasz bohater przemieszcza się po całej planszy z pomocą wspomnianej kulki. Podbijamy ją za pomocą flipperów (łapek) i w ten oto sposób dostajemy się w wybrane miejsce. Konstrukcja gry uwzględnia to w każdym miejscu, przez co dostajemy mocno zakręcone i wymagające zręczności plansze. Przyjemna dla oka oprawa i relaksująca muzyka powodują, że gra to czysta przyjemność.

Operencia: The Stolen Sun to reprezentant gatunku, który swoją świetność przeżywał w latach 80-tych, jako dungeon-crawlers, czyli  format w którym bohaterowie penetrują lochy, jaskinie lub labirynty, walczą z potworami, pokonują pułapki i zbierają skarby. Na całe szczęście co jakiś czas na rynku pojawia się gra, która zapełnia tą lukę. Dzięki użyciu silnikaUnreal Engine 4 gra produkcji węgierskich developerów spełnia “normy” obecnych czasów, szczególnie jeśli chodzi o oprawę graficzną.

 

Nieczęsto także pojawiają się na rynku pozycja, która sięga do folkloru węgierskiego. Jest to niewątpliwie mocny atut pozycji Operencia: The Stolen Sun i całe szczęście nie jedyny. Gra oferuje zestaw ciekawych postaci, nawet jeśli możemy postawić im zarzut nieco sztampowych. Każdą można rozwijać przydzielając jej punkty do statystyk i odkrywając nowe umiejętności specjalne, jak przystało na grę RPG.  System walki też nie próbuje odcinać kuponów i nie powiela utartych schematów. To wszystko składa się na bardzo dobrą, choć niszową produkcję.

Mamy nadzieję, że powyższe spostrzeżenia stały się dla Was pewnego rodzaju inspiracją. Zachęcamy zatem do odpalenia kurzących się w kącie konsol i spędzenia długich jesiennych wieczorów na graniu w gry przez duże G.

Konsultacja merytoryczna: Mateusz Woś, Game Producer w OneMoreGame.STUDIO Sp. z o.o.

user